sobota, 02 maja 2009
1 maja uczciliśmy na wycieczce, którą odbywamy co roku, w maju albo na początku czerwca - na Warmię i Mazury. Pogoda dopisała rewelacyjnie, więc mimo, że to pierwszy dzien maja, wyjazd udał się rewelacyjnie. Razem z nami pojechał nasz średni syn ze swoją dziewczyną. Pierwszy etap podróży to Święta Lipka. Bylismy już tam kilkanaście razy, ale zawsze są te same emocje. Nie było jeszcze tylu turystów, co w sezonie, więc można było sobie spokojnie pospacerować. Potem Lidzbark Warmiński. Najpierw zgłodniali wędrowcy ruszyli szturmem na obiad. A potem, okazało się, że muzuem na zamku już nieczynne. No, coż, byliśmy tam w zeszłym roku. Zrobiliśmy trochę zdjęć i dalej w drogę. W domu byliśmy dopiero w nocy, zmęczeni, ale szczęśliwi.     
niedziela, 19 kwietnia 2009
Portal nasza-klasa to jednak dobra rzecz. Dzięki niemu Edytka nawiązała kontakt ze swoją koleżanką Roksaną - tą, która w tamtym roku wyjechała do domu dziecka. Miała być razem z rodzeństwem adoptowana, ale okazało się, że nadal przebywa w placówce i skontaktowała się z Edytką w piatek właśnie przez naszą klasę. Dziewczyny umówiły się i dzisiaj pojechaliśmy ja odwiedzić. Oczyiwście uściskom i piskom nie było końca. Zostawiliśmy dziewczyny w pokoju, a z mężem poszliśmy na podwórko, żeby im nie przeszkadzać. Niech się naplotkuja za wszystkie czasy. Roksia była dzisiaj trochę przeziębiona, więc nie bylismy tam długo, ale obie dziewczynki były szczęśliwe i juz planuja następne spotkanie. Na zdjęciu Edytka, Roksana, jej siostra i brat, które też przebywają w placówce. 
wtorek, 14 kwietnia 2009
Święta wielkanocne minęły szybko, ale bardzo przyjemnie, rodzinnie. Można wreszcie było odsapnąć, pozbierać myśli, obejrzeć zaległe filmy, pójść na wiosenny spacer. Wczoraj bylismy na fajnym seansie kinowym - razem z nami było 8 osób. Ale atmosfera taka prawdziwie kinowa, nie taka jak w galeriach i multikinach. Te stare kina chociaż juz na wymarciu mają coś w sobie. I nie chodziło nam o film, "Sezon na misia 2" moglismy obejrzeć na komputerze, ale sam rytuał pójścia do kina, rozmowa z pania bileterką, nawet chwilowa przerwa w projekcji, bo coś z taśmą nawaliło - jak za starych dobrych czasów.  
poniedziałek, 30 marca 2009
Badania w poradni mamy już za sobą. Teraz na wydanie opinii czekamy około 2 tygodni. Muszę przyznać, że dzisiejsze badanie również pozytywnie mnie zaskoczyło. Tym razem przeprowadzała je "zwykła" pani psychoilog, a nie pani dyrektor. Trwało znacznie dłużej około 1,5 godziny. Po badaniu dowiedzielismy się, że rozwój emocjonalny i społeczny naszej córki jest zupełnie w normie rozwojowej, natomiast pani psycholog z ciekawości zrobiła test działań twórczych i okazało się, że Edytka uzyskała bardzo wysokie wyniki jeśli chodzi o logiczne myślenie, spostrzeganie, kojarzenie. Pani psycholog powiedziała, że ona sama ni9e lubi szkoły w takiej masowej postaci, ale radziła, żebyśmy zapisali Edytkę na zajęcia do MDKu, zeby mogła rozwijać swoje zainteresowania i mieć większy kontakt z rówiesnikami. To nie jest wykluczone, bo mieliśmy to w planach, może w przyszłym roku uda się. Ogólnie było zupełnie nieźle. Może coś wreszcie zaczyna docierać do naszego Podlasia, jakieś ciepłewiatry z zachodu...
czwartek, 26 marca 2009
Dzisiaj byliśmy na spotkaniu z pania dyrektor gimnazjum, w którym Edytka ma kontynuować naukę w przyszłym roku. Musze przyznać, że trochę obawiałam się, czy nie będzie problemu z uzyskaniem pozwolenia. Okazało się, że pani dyrektor nie miała najmniejszych obiekcji. Powiedziała, że zna ludzi z innej częsci Polski, którzy przez kilka lat edukowali swoje dzieci domowo, nie jest to dla niej coś nowego. Oczywiście zgodziła się, powiedziała, że to nasza decyzja i nasza odpowiedzialność i mamy tylko dowieźć dokumenty. W poniedziałek mamy badanie w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, więc nie będzie juz takiego stresu, bo w zasadzie ta opinia to tylko świstek, który i tak nie ma wpływu na samą edukację. Na początku roku szkolnego mamy z nauczycielami ustalić "front działania". Pani dyrektor obiecała nam, że nauczyciele przygotują nam plany wynikowe. No, sam miód. Gdyby w ten sposób dyrektorzy podchodzili do sprawy na pewno więcej osób zdecydowałoby sie na ED.
wtorek, 17 marca 2009
Od kilku lat wraz z moimi uczennicami z koła tańca dyskotekowego bierzemy udział w Prezntacjach Artystycznych Zajęć Pozalekcyjnych. W tym roku zapytałam organizatorów, czy edytka bedzie też mogła brać w nich udział. Nie było problemu. Edytka przygotowała dwie piosenki "Więc chodź, pomaluj mój świat" i "Tyle słońca w całym mieście". Do pierwszej piosenki moje dziewczyny dołączyły układ choreograficzny. I mimo, że podczas prob w domu różnie wychodziło, to na scenie Edyta okazała sie rewelacyjna. Zachowywała się tak, jakby to był jej żywioł. Rozśpiewała całą salę, musze przyznać, że miałam łzy w oczach. To był jej wielki sukces, na który tak długo czekała. 

poniedziałek, 09 marca 2009
W piątek byliśmy w naszym Teatrze Dramatycznym na spektaklu "Pinokio". Niby bajka znana od lat, ale takiej sztuki dawno nie oglądalismy. Perfekcyjna gra aktorów, doskonała scenografia, piekne kostiumy, basniowe dekoracje. Do tego ciekawe połączenia z animacją wyświetlaną na scenie. Prawdziwa uczta duchowa i dla dzieci i dla dorosłych. 

poniedziałek, 02 marca 2009
Dzisiaj razem z Edytka prowadziłysmy zajęcia na spotkaniu Wewenątrzszkolnego Doskonalenia Nauczycieli w naszej szkole - to znaczy opowiadałyśmy o tym, co robimy, czyli o edukacji domowej. Wpradwdzi nauczycieli przyszło niewielu, ale ci, którzy dotarli byli zaskoczeni tym co zobaczyli i usłyszeli. Jak twierdzili, do tej pory uważali, że edukacja domowa to swoiste dziwactwo, a po rozmowie z nami, w czasie której bardzo duzo pytali doszli do wniosku, że tak naprawdę może to być doskonała alternatywa dla nauczania masowego, że warto byłoby współpracować z takimi rodzicami i rodzinami. To naprawdę świetnie, że nasz przykład może doprowadzać do takich wniosków. Być może rzeczywiście pociągniemy za sobą innych i juz nie będziemy na Podlasiu "samotną wyspą".
niedziela, 01 marca 2009
Wiosnę już mozna wyczuć w powietrzu... Od niedawna słychać już pierwsze wiosenne ptasie trele. Wszyscy marzymy o ciepełku i słońcu. W sobotę Edytka była na imprezie fantastyczno-historycznej "Rycerze Okrągłego Spodka". Zabrała ja ze sobą nasza znajoma, pani Ela, dzięki której czujemy się w bibliotece jak w domu. To ona zawsze podsuwa nam jakieś "smakowite kąski". Impreza składała się z kilku części. Edytka była na spotkaniu autorskim z pisarzem Andrzejem Pilipiukiem (oczywiście obowiązkowo zakup książki z dedykacją), na jarmarku, przyglądała się graczom, którzy na planszach rozgrywają niesamowite bitwy. Szkoda, że ja w tym czasie musiałam siedzieć na kursie z Oligofrenopedagogiki :-( 

wtorek, 27 stycznia 2009
Ponieważ mamy ferie, postanowilismy pojechać do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej i złożyć wniosek o powtórne badanie - wszak nowelizacja ustawy zakłada opinię jako jeden z niezbędnych dokumentów w przypadku ubiegania sie o ED. Na nieszczęście znowu trafilismy na pania dyrektor, która strasznie lubi sie popisywac i okazywać swoja wyższość na niskością "plebsu". Wypełniłam wniosek, a ona mi mówi, żebyśmy zadzwonili w marcu, to wtedy poda nam termin. Więc cierpliwie tłumaczę, że w związku z nowelizacją mam czas na złożenie wniosku do 31 maja, ale nie wiem, czy pani dyrektor w gimnazjum będzie chciała ze mna wspólpracować, dlatego dokumenty do gimnazjum mamy zamiar składać jak najszybciej ( można od 31 marca), żeby skonsultować z dyrekcją możliwość edukacji domowej,a jeśli nie będzie chciała mamy czas naznalezienie szkoły, która nas zechce. Przypominam, że w tamtym roku na badanie czekalismy dwa miesiące.No to ona mi mówi, że teraz czeka się na badanie dwa tygodnie i że przecież nam się nie spieszy. Więc ja znowu, że owszem teraz nam sie nie śpieszy, więc chcemy znać termin badania. Skoro nie ma kolejki, to jaki problem wpisać badanie na jakiś określony dzień i nam podać. No to ona wreszcie łaskawie, skoro "państwo sa tacy niecierpliwi" kazała wpisać badanie na 30 marca (jak tu do oczekiwania dwóch tygodni ma się termin za dwa miesiące????). Najpierw kazała wpisać sekretarce badania psychologicze i pedagogiczne, po chwili zmieniła zdanie, powiedziała, że najpierw zrobimy psychologiczne, a potem ona zdecyduje, czy pedagogiczne robić czy nie. No, normalnie koszmarna kobieta. Czuję, że znowu będzie ostro na linii. Na szczęście w nowelizacji mamy możliwość ewentualnych badań w poradni niepublicznej. Zobaczymy, czy nie będziemy musieli skorzystać z tej furtki. Swoja drogą ktoś wreszcie powinien okreslić zadania i możliwości poradni w naszej sprawie, bo o ile mi wiadomo, to one nadal nie mają żadnej opcji prawnej do wydawania pozwolenia albo nie na ED - i tylko takie nadęte paniuśki mogą sobie "poużywać" na ludziach, choć kompletnie nie znają tematu.
|
|